On Styczeń 8, 2010

At 19:36

Comments: 1

Higiena osobista niejedno ma imię


Higiena osobista – nie wszystko jest takie oczywiste

Nam ludziom dwudziestego pierwszego wieku, pojęcie higiena osobista wydaje się jasne i jednoznaczne. Nawet nie przychodzi nam do głowy, że może być ono bardzo rozmaicie rozumiane. Przecież powszechnie wiadomo, że chodzi o utrzymanie w czystości swojego ciała. Wszystko sprowadza się do wody i mydła. Potem zaś, w długim szeregu, idą: szampony, odżywki, balsamy, dezodoranty, perfumy i cała masa innych. Czy może istnieć inna higiena osobista? Inaczej pojmowana? Zapewne wyda się nam, że nie, a tymczasem…

Zderzenie z obcą kulturą

Okazuje się, że może. Coraz rzadziej mamy możliwość doświadczenia zderzeń z całkowicie obcą kulturą. O ile jeszcze poszczególne kuchnie świata różnią się diametralnie, o tyle nasza europejska higiena osobista zagościła już wszędzie i praktycznie, niezależnie od kraju czy kontynentu, jest tak samo rozumiana. Gdy jednak w 1996 roku odkryto w Papui i Nowej Gwinei zupełnie nieznane plemię, które było całkowicie odcięte od cywilizacji i nie spotkało dotąd białego człowieka, na nowo musieliśmy sobie przypomnieć, iż pojęcie higiena osobista może być relatywne.

Może się komuś wydać, że wszystko sprowadza się do tego, że ludy na niższym szczeblu cywilizacyjnym nie przestrzegają żadnej higieny. Traktujemy je często z wyższością i uważamy za brudasów. Choć obecnie raczej unika się tego pejoratywnego określenia, to tkwi ono głęboko w świadomości.

Musimy wreszcie raz na zawsze pozbyć się uprzedzeń pierwszych podróżników i antropologów z przed stu lat. Patrzymy z wyższością na to, czego często po prostu nie rozumiemy. Okazuje się, że higiena osobista jest pośród takich ludów przestrzegana, choć ma zupełnie inny charakter. Paradoksalnie, przedstawiciele owego odkrytego niedawno plemienia Liawepów, wydali się ludziom cywilizowanym brudni i dość nieprzyjemnie pachnący, ale to samo myśleli Liawepowie o przybyszach!

Światowa stolica elegancji

Taka interpretacja faktów, może mimo wszystko wydać się nadużyciem. Nie jesteśmy skłonni uznać prymitywnych zabiegów za coś, co znamy pod nazwą higiena osobista. Być może faktycznie należałoby to pojęcie zarezerwować dla znanych nam czynności i związanych z nimi kosmetyków. Jak w takim razie nazwiemy działania higieniczne Liawepów? Czy warto szukać dla nich całkowicie nowej i odmiennej nazwy? Gdybyśmy mieli możliwość rzetelnego porównania ich czystości z czystością francuskiej arystokracji czasów Ludwika XIV, moglibyśmy się bardzo zdziwić.

Paryż od wielu wieków jest uznawany za światową stolicę elegancji. Na pewno był nią już za panowania Ludwika XIII i Ludwika XIV. Mamy jednak błędne wyobrażenia dotyczące tamtych czasów. Jeśli odmawiamy Liawepom higieny, to jeszcze gorzej wyglądała higiena osobista francuskiej szlachty i arystokracji. Nie używano zbyt często wody. Tym czego nadużywano były perfumy, które miały zabić nieprzyjemne zapachy. Do tego możemy dodać jeszcze zepsute w bardzo młodym wieku zęby i związaną z tym nieprzyjemną woń z ust. Mało który ze współczesnych mężczyzn odważyłby się pocałować ówczesną elegancką damę!

Trzeba do tego dodać jeszcze rodzajowe obrazki z samego Wersalu. Otóż pałac ten nie posiadał toalet, a najpilniejsze potrzeby fizjologiczne załatwiano w rogach pomieszczeń lub na korytarzach. Zapachy dalekie były od elegancji. Tak właśnie wyglądała ówczesna higiena osobista! Cóż w takim razie powiemy o biednych Liawepach? Czy nadal będziemy uważali ich za dzikusów nie znających podstaw higieny?

Pomiędzy zdrowiem a kulturą

Przyzwyczailiśmy się do myśli, iż higiena osobista jest wymogiem związanym ze zdrowiem. Tak jest w istocie, ale trzeba pamiętać, że jest także tworem naszej kultury. Widać też, że ciągle się rozwija. Jeszcze kilkanaście lat temu problemy kobiecej higieny intymnej były uważane za coś wstydliwego. Panie nie rozmawiały o tym nawet między sobą. Podstaw uczyła się zwykle córka od matki, a potem musiała już radzić sobie sama.

Teraz otwarcie reklamuje się w telewizji i innych mediach przeróżne akcesoria i preparaty służące higienie intymnej. Nikogo to nie dziwi, nikogo też nie bulwersuje. Przeciw tym reklamom nie występują nawet najbardziej konserwatywne środowiska. Półki sklepowe i apteczne uginają się od takich produktów. Są wprawdzie jeszcze tacy mężczyźni, którzy wolą trzymać się od tematu higieny intymnej z daleka, ale coraz więcej panów wysyłanych na zakupy przez żony i partnerki, jako jedną z pozycji na liście rzeczy do kupienia, ma właśnie takie produkty. Problem polega jedynie na wyborze właściwych. Tych preferowanych przez partnerkę.

Można więc wnosić, że także w tym zakresie higiena osobista stała się czymś naturalnym dla naszej kultury.

4,66_S

Brak podobnych artykułów.

One Response to “Higiena osobista niejedno ma imię”

  1. Czy higiena osobista jest aż w tak opłakanym stanie? | Kosmetyki naturalne Says:

    [...] chciałbym, by ktokolwiek odniósł wrażenie, że moim zdaniem higiena osobista jest bardzo zaniedbywana. Mam świadomość, że wprawdzie owe anonimowe ankiety ujawniają sporo [...]

Leave a Reply